frames4Wygląda na to, że to już jedna z ostatnich relacji, jakie wpłynęły na nasz konkurs. Wszak za chwilę kończy się termin ich nadsyłania. Dziękujemy wszystkim za udział i mamy nadzieje, że dla wszystkich Pionek był i będzie magicznym miejscem.

A teraz  zapraszamy do lektury relacji Anny:

Obudził mnie znajomy dźwięk oznaczający jak co rano, iż zawitały do mnie gołębie pocztowe roznoszące mnóstwo wszelakich ogłoszeń. Brązowy gołąb rzucił mi się w oczy, gdyż rzadko dostaję wiadomości o najznakomitszych wydarzeniach w naszym magicznym świecie. Rozwinęłam zwój, a w nim znajdowały się informacje o tajemniczym konwencie magów zwanym „Pionkiem”. Spotkanie miało trwać dwa dni, a na nim każdy, kto na nie zawita miał mieć okazję do poznania nowych światów. Zaproszenie brzmiało tajemniczo i zarazem kusząco. Popytawszy znajomych, cóż to za spotkanie tylko tajemniczo się uśmiechali i zapraszali, by z nimi pójść.

Gdy nadszedł oczekiwany termin zaprzęgłam swój niebieski powóz model Opel Corsa w siedemdziesiąt pięć koni i ruszyłam do kryształowej jamy, jak podawało ogłoszenie. Pośród wielu magicznych pojazdów znalazłam miejsce również na swój i niepewnymi krokami powędrowałam w kierunku zebrania, przygotowana na pułapkę lub skrytobójców czyhających na każdym rogu.

Wchodząc do jamy, zostałam przywitana przez pomarańczowe skrzaty, które usłużnie wytłumaczyły mi, cóż to ten Pionek jest i poprosiły o wpis do księgi gości. Gdybym miała jakiekolwiek pytania, również służyły dalszą pomocą, jednak ja, zamiast słuchać, zaczęłam z ciekawością przyglądać się wszelakim rasom i maściom, których wcześniej nie widziałam, a stworzeń w jamie było bez liku. Wzrokiem nie dało się ogarnąć każdego zakątka, co tylko jeszcze bardziej wzbudzało ciekawość.

Oczywiście – jak to płeć żeńska – najpierw zainteresowałam się magicznym targiem, na którym znajdowały się magiczne pudełka o różnych nic nie mówiących mi nazwach, w różnych cenach i w różnych językach. Poznałam pośród nich romański i germański, ale dominował słowiański.

Postanowiłam jednak dowiedzieć się czegoś więcej na temat samych magicznych pudełek. Przeszłam więc po sali do głównego maga, który wypożyczał owe pudełka, z nowymi światami – niektórymi bardzo prostymi, a niektórymi skomplikowanymi i zawiłymi jak nasz. Spośród puli wyciągnęłam jedno z nich i znalazłam swoich towarzyszy, by wraz z nimi oddać się przyjemnościom poznawania. Ileż radości i ekscytacji przynosiły nam kolejne pudełka. Czasem doświadczaliśmy klęski, jednak każdy z nas znalazł coś dla siebie. Magiczne miejsce zatrzymało czas na dwa dni, a my zachłannie chcieliśmy jeszcze. Na szczęście skrzaty poinformowały nas, że za pół roku odbędzie się kolejny Pionek. Oprócz targu i pudełek, można było wziąć udział w konkursach, jednak nikt z nas nie posiadał takiej wiedzy magicznej na temat nowych światów, by móc coś wygrać. Próbowaliśmy również swojego szczęścia w losowaniu pudełek, jak później się dowiedzieliśmy zwanych grami za darmo, jednak i tutaj nasze szczęście nie dopisało. Oczywiście skrzaty serwowały jadło za odpowiednią ilość mieszków złota, ale kto by się tym przejmował, gdy można było spędzić tak cudownie czas. Na pewno wyruszę na takie spotkanie raz jeszcze i opowiem wam kolejną historię.

    Your email address will not be published. Required fields are marked *

    Name *
    Email *
    Website